Jak wygląda dystrybucja produktów Apple w Polsce wszyscy wiedzą, więc to trochę kopanie leżącego, ale...

Dzięki skutecznej reklamie zapragnąłem nowego Mac OSa już, teraz, natychmiast. Pomny wcześniejszych doświadczeń wysłałem pytanie do iSpota w Magnolii czy aby nie trzeba się zapisać na listę kolejkową - tak było gdy chciałem kupić iWork '09 i AirPort Extreme. Dwa dni przed premierą dostałem odpowiedź że nie, nie ma listy, zapraszamy 28. sierpnia o 18:30. Dzień później SAD wysłał newsletter z tą samą datą i godziną, więc w piątek spokojnie udałem się do sklepu. Były ciastka, chipsy, pantera śnieżna na większości ekranów, ale systemu nie można już było kupić (sprzedaż zaczęła się od rana, a nie od 18:30). Za to można było zapisać się na listę chętnych. Następna dostawa miała być dzień później - niestety nie dotarła. Termin kolejnej jest bliżej nieokreślony. Ech...


[aktualizacja 2009.09.01]

Do iSpota dotarła nowa dostawa i jestem już posiadaczem Mac OSa 10.6. Upgrade poszedł bezboleśnie, użytkownicy, pliki i ustawienia pozostały (oczywiście) nienaruszone. Pierwsze wrażenia: Finder rzeczywiście działa odczuwalnie szybciej, Time Machine wydaje się również trochę przyspieszyła, z używanych przez mnie aplikacji na razie żadna nie odmówiła posłuszeństwa. Przy okazji: pantera śnieżna to po łacinie uncia uncia.

2 komentarze:

bnt pisze...

No no, taka tu twórczość, o której NIC nie wiedziałem...

Szczepan Kuźniarz pisze...

I szczerze powiedziawszy za wiele nie traciłeś :-) W każdym razie bardzo miło mnie łechce, że już dwie osoby czytają tego bloga.